LISTOPAD 2018

 


 Zobacz, co w numerze

 

ZAMÓW

 

Pełne teksty artykułów znajdziesz w miesięczniku ,,Moja Rodzina”
 

Z Tomaszem Adamkiem rozmawia ks. Ryszard Halwa 

 

Polacy są dumni z tego, jak reprezentuje nas Pan w życiu sportowym i społecznym. Kiedy zrodziła się myśl, by zostać bokserem?

Zawsze powtarzam, że to jest moje przeznaczenie. Sportem interesowałem się od małego. Ćwiczyłem karate, grałem w piłkę. Dzięki kolegom trafiłem do tej dyscypliny i dzisiaj jestem pięściarzem. Wierzę, że to przeznaczenie, i wiem, że tutaj jest moje miejsce.

 

Co Panu pomogło dojść do sukcesu?

Na pewno wiara, bo ona góry przenosi. Następnie zawziętość, która cechuje mnie jako górala z Gilowic. Mam charakter twardy, góralski, nigdy nie odpuszczam. Dorastałem bez ojca. Tata zginął, gdy miałem dwa lata, więc go nie pamiętam. Mama wychowywała mnie twardo, nie rozpieszczała mnie. To mi pomogło w zdobywaniu sukcesów.

 

Co jest Pańskim największym sukcesem?

Sukces się osiąga, kiedy się zdobywa mistrzostwo świata. Zdobyłem je w dwóch kategoriach. Jednak chciałoby się osiągać jeszcze większe sukcesy. A tym może być dla mnie rywalizacja w wadze ciężkiej, czyli walka o zdobycie trzeciego pasa. Już mam pewne osiągnięcia w wadze ciężkiej, można do nich zaliczyć m.in. wygranie walki z Andrzejem Gołotą, która była tak mocno nagłaśniana w Polsce. Nie ukrywam, że oprócz pasji związanej z uprawianiem boksu zawodowo ważne jest dla mnie również zarabianie i zasłużenie na dobrą emeryturę. Wierzę, że po raz trzeci zdobędę mistrzostwo świata, tym razem w kategorii ciężkiej. Mam nadzieję, że za trzy lat zakończę karierę bokserską.

 

Kto miał największy wpływ na kształtowanie Pańskiej wiary?

Wiarę wynosi się z domu. Przykład matki mocno na mnie oddziaływał. Uczyła mnie odmawiania pacierza rano i wieczorem, chodzenia w każdą niedzielę na Mszę Świętą. Kiedyś nie poszedłem w niedzielę do kościoła, a mamie powiedziałem, że byłem. Kiedy się dowiedziała, że skłamałem, dostałem lanie. Wtedy się dowiedziałem, że nie można tak postępować. Kiedy byłem chłopcem, służyłem też do Mszy Świętej jako ministrant. Jeżeli nie będzie Boga w sercu, to będzie bieda, bo człowiek się pogubi.

 

Czy może Pan powiedzieć coś o swojej najbliższej rodzinie?

Akurat 12 października 2010 r. minęło czternaście lat od momentu, kiedy zawarliśmy z żoną związek małżeński. W małżeństwie jesteśmy szczęśliwi. Mamy dwie córki, trzynastoletnią Roksanę i dziesięcioletnią Weronikę. Weronika była szczęśliwa, kiedy pojechała z nami do Rzymu.Jeśli chodzi o sport, to Roksana lubi uprawiać biegi, ale do sportu wyczynowego jej nie namawiam. Tego trzeba chcieć samemu. I mieć dar od Boga.

 

Czy żona się nie boi, że w czasie walk z trudnymi przeciwnikami wagi ciężkiej może się Panu coś stać?

Podobno się boi, jak każda dobra żona. Ale ja mówię, że zawsze zaczynam walkę od znaku krzyża. Poza tym rodzina modli się za mnie i to daje mi siłę. Dziennikarze pytają mnie, jak to się dzieje, że na każdą walkę idę spokojny, bez nerwów. Odpowiadam prosto: modlę się o to, żeby zachować spokój.

 

Jak środowisko sportowe przyjmuje to, że Pan deklaruje się jako człowiek wierzący?

Na początku było ciężko, ludzie narzekali na Kościół. Ale dzisiaj jest normalnie. Dla mnie jest oczywiste, że chodzę w niedziele do kościoła czy odmawiam różaniec.

 

Wydawcą miesięcznika „Moja Rodzina” jest Fundacja SOS Obrony Życia Poczętego, więc na co dzień zajmujemy się sprawami życia i rodziny. Dlatego chciałbym Pana zapytać o stosunek do życia poczętego, do przemocy w rodzinie i do zdrady małżeńskiej.

Na pierwsze pytanie odpowiem krótko: kto nie szanuje życia ludzkiego, jest wcielonym diabłem. Natomiast przemoc w rodzinie jest to patologia, związana z brakiem Boga w domu. Tam, gdzie w rodzinie jest Pan Bóg, nie ma przemocy.Nie powinno być też zdrady, kiedy jest się blisko Boga i tworzy się wspólnotę rodzinną. U nas jest na przykład czas na wspólny obiad, który najczęściej przygotowuje żona. Kiedy możemy, to celebrujemy wspólne spożywanie posiłku – stół również nas łączy i ubogaca.

 

Co chciałby Pan powiedzieć Czytelnikom „Mojej Rodziny”?

Pozdrawiam wszystkich. Jak czyta się „Moją Rodzinę”, to ważne jest, żeby rodzina trzymała się razem. Ja też mam rodzinę i jestem szczęśliwy.

 

Dziękuję za rozmowę i w imieniu zespołu redakcyjnego życzę sukcesu w najbliższej walce, osiągnięcia największego sukcesu sportowego poprzez zdobycie trzeciego pasa w mistrzostwach świata w wadze ciężkiej, a także innych sukcesów w życiu prywatnym i rodzinnym.

Pozdrawiam wszystkich. Do zobaczenia. n 

 

Z Tomaszem Adamkiem redakcja „Mojej Rodziny” skontaktowała się dzięki uprzejmości ojców paulinów z Amerykańskiej Częstochowy.

 

Fot. ks. Marek Rudecki


prawy

Wesprzyj nas!

 

Rozliczenia transakcji kartą kredytową

i e-przelewem przeprowadzane są za

pośrednictwem Centrum

Rozliczeniowego Dotpay

Prenumerata

Prenumeratę można zamawiać pod nr tel. 22 831 28 06 lub 505 148 794

Poradnia Zdrowego Rodziecielstwa

Specjalistyczna poradnia oferuje wszechstronną pomoc kobietom, małżeństwom i całym rodzinom. Sprawdź zakres naszych usług i umów się na wizytę.

Zapraszamy >>

Fundacja SOS

Fundacja SOS Obrony Poczętego Życia – wydawca miesięcznika „Moja Rodzina“ organizuje pomoc dla samotnych matek i rodzin wielodzietnych. Szerzy idee poszanowania życia i odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Zapraszamy! >>